• Wpisów: 165
  • Średnio co: 14 dni
  • Ostatni wpis: 5 lat temu, 11:44
  • Licznik odwiedzin: 9 617 / 2435 dni
 
bowchickawowwow
 
Bow Chicka Wow Wow: No, to jestem. 149dni po ostatnim wpisie. 5 stycznia 2012. Otagowanie przez @kiniulka44 było bodźcem do napisania tutaj. I oto jestem.

Dużo się zmieniło. Mam mega długie włosy z ombre. Zrzuciłam parę kilo. Uzależniłam się od ćwiczeń - jednakże nie bójcie się, nie zrobię konkurencji Hardkorowemu Koksowi :D Dalej cierpię na kostkę i bark. Piszę opowiadanie. A bardziej szczegółowo?

Co wpłynęło na takie zmiany w moim życiu? Muzyka i sport.

Od dwóch lat interesuję się siatkówką bardziej niż zwykły sezonowy kibic. Wstawałam o 3 nad ranem, aby oglądać chłopaków w Japonii. Byłam na kilku meczach. Jutro jadę po raz kolejny do Katowic - tym razem nie na Memoriał Huberta Wagnera, ale na Ligę Światową. Mam nadzieję, że tym razem ich dołapię :) To właśnie dzięki siatkówce wzięłam się za siebie i zaczęłam ćwiczyć.

Po naderwaniu więzadeł w kostce rehabilitant namówił mnie na ćwiczenia, które miały wzmocnić i ustabilizować mój całkowicie zepsuty staw. Ćwiczyłam dzień w dzień. Z czasem coraz dłużej zostawałam na domowej siłowni. Teraz siedzę tam ok. 2h dziennie. Co robię? Skaczę na skakance w mega wymyślnych kombinacjach. Robię pompki, brzuszki i przysiady. Wyskoki na stopnie. Rozciągam się. Ćwiczę z hantlami. Potem robię sobie 10 minut odpoczynku i idę grać. W siatkę, w kosza lub w speedmintona. Co z tego mam?

Kontuzja co prawda nie przeszła, ale jestem z siebie bardziej zadowolona. Jestem bardziej zdyscyplinowana, pewna siebie, wytrwała, lepiej się czuję we własnym ciele - zmiany na plus :) Z kostką jest tak, że zaraz po zawodach tanecznych - tak, tańczę w grupie z koleżankami i mamy zamiar rozwalić konkurencję, zwłaszcza, że choreografia w połowie moja :D - idę na konsultację do lekarza i dowiem się, czy wystarczy gips czy to już się kwalifikuje na operację. Właściwie, to lekarz chciał mi już teraz wsadzić nogę w gips, jednakże zawody są za 2 tygodnie, a drużyna mnie potrzebuje. Nie tylko do tańca, ale też klasowa w siatkówkę. Szczerze? Staram się tym aktualnie nie przejmować. Będzie co ma być, widocznie los tak chciał. Mam tylko nadzieję, że po konsultacji ustalimy plan, dzięki któremu przynajmniej z nogą będzie w porządku. :) A co z barkiem? Się okaże. Dalej boli, jednakże chyba się już uodporniłam na ból. :)

A jaki wpływ miała na to muzyka? Muzyka wyznaczała mi czas treningu, jego rytm oraz w ogóle utrzymywała mnie przy trenowaniu. Były chwile zwątpienia, załamka, depresja i te sprawy. Wtedy puszczałam The Other Side. Powtarzałam ją nawet 10 razy pod rząd. Nie, nie nudzi mi się ta piosenka. To jest mój ulubiony utwór ze wszystkich, jakie znam. Mam do niego sentyment. Muzyka inspiruje.

Ha, a co z blogiem? Zapraszam Was na chasinghappiness.mylog.pl :D Opowiadanie z siatkówką w tle. Jestem przy rozdziale 11, miałam miesięczną przerwę w pisaniu ze względu na brak czasu spowodowany ogromem nauki i zajęć poza szkolnych. Teraz jednak wracam z 11 rozdziałem i mam nadzieję, że znajdę czas na regularne pisanie :) Zainteresowanych serdecznie zapraszam :)

No, i oto powstał kolejny elaborat mojego autorstwa. Haha, jestem mistrzem :D

Jeśli doczytaliście to do końca - gratuluję. Dziękuję, że jesteście. Nie zapomniałam o Was. Ja dalej wchodzę na pingera jednakże nie mam zbyt wiele czasu aby regularnie zostawiac tu po sobie ślady. Może się to zmieni. Oby. :)

Serdecznie pozdrawiam, ściskam i całuję,

Eśka.

Nie możesz dodać komentarza.

  Wyświetlanie: od najstarszego | od najnowszego
  •  
     
    Jak miło, że do nas wróciłaś ;) :)
     
  •  
     
    Jestem zaszczycona że jestem Tym bodźcem do Twojego wpisy.
    Tez uwielbiam siatkówkę i nasza polską kochaną kadrę! i to poświęcenie by wstać nawet o 2 w nocy by oglądać LŚ w kanadzie! i bardzo ale to bardzo Ci zazdroszczę że jedziesz na mecz ich! ja niestety nie mam jak narazie szansy by ich zobaczyć na żywo .
    a co do opowiadania to chętnie przeczytam :D