• Wpisów: 165
  • Średnio co: 14 dni
  • Ostatni wpis: 5 lat temu, 11:44
  • Licznik odwiedzin: 9 617 / 2435 dni
 
bowchickawowwow
 
Bow Chicka Wow Wow: No cóż, zaniedbałam tego bloga trochę. Ostatnia notka - 10 listopada. Wybaczcie, ale nie mam zbytnio siły na pisanie nowych wpisów. Jednak zebrałam się w sobie, ponieważ uważam, że ten tekst musi tu być.

Na początku chciałabym Wam wszystkim życzyć wszystkiego czego pragniecie. Obojętne, czy to marzenie jest przyziemne czy z kosmosu - nigdy nie przestawajcie dążyć do jego spełnienia. Nie traćcie nadziei, nawet kiedy brakuje Wam sił. Bawcie się życiem, ale z rozsądkiem. Życzę Wam również dużo miłości i zdrowia. Ponoć jeżeli jest zdrowie, to jest dobrze - resztę można kupić lub znaleźć. Szanujcie swoje zdrowie - to jest najważniejsze. Pamiętajcie, aby nigdy się nie poddawać i walczyć. Życzę Wam jeszcze, aby 2012 był lepszy od 2011 i abyście w Nowym Roku otaczali się samymi dobrymi ludźmi.

To teraz może wyjaśnienie co do pierwszego akapitu, który mógł zabrzmieć trochę strasznie i niepokojąco. Otóż zwrot "nie mam zbytnio siły" oznacza tyle, że mój organizm nie pozwala mi na zbyt dużo rzeczy. Ból barku, który ostatnio częściej promieniuje w inne miejsca, coraz bardziej daje mi w kość. Aktualnie testuję już 4 maść, która - tak jak poprzednie - nic nie daje. Jedynym środkiem, który choć w małym stopniu uśmierza mój ból jest paracetamol. Kiedy się to zaczęło?
Czerwiec, 2011 rok. Nałogowo zaczęłam uprawiać sport. 3h dziennie koszykówki i 2h siatkówki z przyjaciółmi. Do tego gimnastyka. Chyba przesadziłam. Na początku były tylko zakwasy, do których po pewnym czasie się przyzwyczaiłam. Po około 2 tygodniach ból coraz bardziej się nasilał. Trwa do tej pory.
Dwa miesiące temu skręciłam kostkę. Tę samą, którą uszkodziłam 9 lat temu kiedy wjechałam rowerem pod pędzący samochód. Okazało się, że jest to permanentny uraz. Diagnoza straszna jak dla mnie, ponieważ od teraz muszę ćwiczyć w specjalnym stabilizatorze. Przynajmniej jeden problem jest 'z głowy'.
Po Nowym Roku idę do kontroli. Mam nadzieję, że mój lekarz przez te święta wykmini coś, co pomoże moim barkom i będę mogła wrócić do sportu. Oby.

Teraz kończę. Jest to chyba mój najdłuższy wpis. Zaznaczam, iż nie miałam na celu sprawić, że wszyscy zaczną mi współczuć - wystarczająco tego już doświadczam w szkole. Chciałam tylko ostrzec, że sport to zdrowie, ale tylko w umiarze. Sobie chciałabym zatem życzyć zdrowia, bo się przyda. Zdrowie jest zdecydowanie tym, co chciałabym mieć.

Mam nadzieję, że Wasze święta będą bardziej udane od moich. Wszystkim nam życzę odpoczynku i spokoju. A teraz zbieramy energię na nowy rok. :)

I żeby nie było, że zapomniałam. Czas na najważniejsze życzenie: żeby Bru nagrał drugi album, żeby był jeszcze lepszy od DW&H, żeby zrobili meeeega wielką trasę koncertową, której jednym z punktów będzie Polska. Tak, żebyśmy mogły wszystkie spotkać się w jednym miejscu i delektować się tym, bez czego nie możemy żyć, czyli muzyką. :)

Pozdrawiam, całuję i ściskam,

Eśka.

Nie możesz dodać komentarza.

  Wyświetlanie: od najstarszego | od najnowszego